Dzisiaj rano słuchałem audycji Poranny WF Wojewódzkiego i Figurskiego w Esce Rock. Prezenterzy naśmiewali się z mającej wejść na rynek książki o Katarzynie Waśniewskiej. Przydarzyła się ludziom ogromna tragedia, ale jak tu nie śmiać się z tego co dzieje się po tym wydarzeniu?

Śmieszne było już to co działo się kilkanaście dni po całym zajściu. Najpierw cała Polska wstrzymała oddech, kiedy „porwano” półroczną dziewczynkę. Potem było już tylko śmieszniej. Wild detektyw Rutkowski appears, czyli niesamowite pojawienie się szeryfa ludzkości, setne konferencje prasowe, oczywiście z nieodłącznym elementem w postaci ciemnych okularów detektywa. Następnie w każdej kolorowej prasie, w każdym radio, w każdym serwisie internetowym wrzało od tego, gdzie przeprowadzą się państwo Waśniewscy. No i niedawno, publiczny rozwód, dramatyczna ucieczka, szpital psychiatryczny. I na koniec najlepsze. Pani redaktor z jakiegoś pisma wpadła na genialny pomysł pod tytułem „napiszmy o tym książkę i zbijmy jeszcze więcej kasy”. Na szczęście jej zapędy trochę ostudzono. Mimo wszystko, jak można tak żerować na tragedii? I nie obwiniam tu wyłącznie mediów, bo mam wrażenie, że to państwo Waśniewscy dość szybko otrząsnęli się po stracie córeczki i pobiegli w objęcia dziennikarzy prowadzeni za rączkę przez pana Rutkowskiego. Oni chyba po prostu lubią przeglądać swoje odbicia w obiektywach aparatów i blasków fleszy.

Gdzie tu miejsce na żałobę? A przepraszam, pan Bartek przemalował włosy na ciemno, żałoba pełną gębą. A oczywiście dowiedziałem się tego z kolejnej konferencji prasowej, gdzie państwo Waśniewscy, jeszcze razem, prezentowali swoje nowe fryzury i ogłosili, że będą twarzą firmy produkującej kocyki.

« »